15:09

Japonia 2016: z wizytą w gorących źródłach

Kąpiel w gorących źródłach (jap. 温泉, onsen), bardzo licznych w Japonii ze względu na dużą aktywność wulkaniczną, była z jedną rzeczy, których koniecznie chciałam doświadczyć podczas pobytu w tym kraju. Istnieją różne typy gorących źródeł w zależności od rozpuszczonych w nich minerałów. Przyznam, że nie wiem, do której kategorii należał onsen odwiedzony przez nas, ale na pewno pomógł się zrelaksować po długim podróżowaniu. Zapraszam do Hakone! 
Do Hakone pojechaliśmy przedostatniego dnia pobytu w Japonii. Wybraliśmy tę miejscowość ze względu na położenie blisko Tokio i dość łatwy dojazd (pociągiem z Tokio do Odawary i potem z Odawary do Hakone Yumoto, osobom nieposiadającym JR Passa bardziej opłaca się jednak jechać bezpośrednio pociągiem Romancecar). 

Na peronie już czeka ekipa sprzątająca. 


Na stolikach w pociągu są informacje o tym, w którym wagonie znajdują się toalety, telefon, strefa dla palących etc. 

Mieliśmy w planach odwiedzić Hakone Open Air Museum i udać się na jeden z kilku punktów widokowych, skąd można podziwiać górę Fuji. Niestety mieliśmy pecha: pogoda była brzydka, a mgła tak gęsta, że nie dało się zobaczyć czubka własnego nosa, o legendarnym japońskim wulkanie nie wspominając. 





Okolice stacji Hakone Yumoto.

Z żalem ograniczyliśmy naszą wizytę do moczenia się w gorących źródłach, które na szczęście wynagrodziło nam wszelkie trudy. Kierując się poradami ze strony japanguide.com wybraliśmy publiczny onsen Hakone Yuryo, do którego kursował co kilkanaście minut darmowy autobus ze stacji Hakone Yumoto. Przywitał nas taki widok: 


Obsługa dość dobrze mówiła po angielsku. Najpierw spytano nas, czy chcemy wejść do wspólnej łaźni czy wynająć prywatne pomieszczenie i czy nie mamy tatuaży. Ze względu na skojarzenia z mafią (yakuza) do wielu onsenów (a czasem i do siłowni, na co skarżyła się mieszkająca na stałe w Japonii koleżanka) nadal nie wpuszcza się osób z tatuażami, choć ma się to stopniowo zmieniać w związku ze zbliżającymi się igrzyskami w Tokio. Za wstęp zapłaciliśmy od osoby 1400 jenów plus 450 jenów za ręcznik. Pani poinstruowała nas, którędy mamy iść, i dała nam kartki z zasadami, których należy przestrzegać w onsenie:


Do gorących źródeł wchodzi się nago, kostiumy kąpielowe nie są dozwolone. Jeśli ma się długie włosy, należy je związać. Przed wejściem do źródła należy dokładnie się umyć. Nie wolno moczyć ręcznika, choć Rafał mówił, że widział, jak jacyś Japończycy właśnie to robili... 

Musieliśmy przejść do kolejnego budynku. Jest i miejsce na parasolki. 


Automaty muszą być! Tutaj ładnie wkomponowane w przestrzeń.


Szafki na buty.

Dotarliśmy do miejsca, gdzie należało zdjąć i zostawić buty. Tam też musieliśmy się rozdzielić z narzeczonym i udać do osobnych stref: najpierw do szatni, potem do samych gorących źródeł. Zastanawiałam się, jak wezmę ze sobą kluczyk z szatni, ale wszystko jest dobrze przemyślane: klucz jest na opasce zakładanej na rękę (bądź nogę - kilka Japonek tak zrobiło). Nie miałam gumki do włosów, ale udało mi się ją pożyczyć od bardzo miłej pani sprzątającej :) Owinięta ręcznikiem weszłam do pierwszego pomieszczenia, gdzie znajdowały się rozdzielone stanowiska z siedziskami i prysznicami. Było wszystko: mydło, szampon i odżywka do włosów. Wewnątrz znajdowało się jedno źródełko, aby skorzystać z reszty trzeba było wyjść na dwór (rotenburo). Było tam pięknie: kilka źródełek, do których schodziło się po schodach. Z dolnego roztaczał się ładny widok na otaczające ośrodek drzewa, obok było wejście do sauny (o saunie parę słów potem :D). W tej części z wiadomych względów nie można było robić zdjęć, więc pozwolę sobie umieścić przykładową fotografię ze strony ośrodka:

Źródło: http://www.hakoneyuryo.jp/

Były tam dziewczynki, kobiety młode i starsze, szczupłe i przy tuszy. Przez pierwszą godzinę byłam jedyną nie-Japonką. Niektóre kobiety rozmawiały ze znajomymi, inne tak jak ja relaksowały się w ciszy. Jedne na czas przejścia z jednego źródełka do drugiego zawiązywały na siebie ręcznik, inne tylko go narzucały, inne szły zupełnie nago. 
Na godzinę 16:30 (bodajże) było zaplanowane specjalne coś w saunie. Naprawdę chciałam zrozumieć i zapamiętać, o co chodziło, i opisać to Wam w bardziej profesjonalny sposób, ale niestety mi się nie uda ;) Pani prowadząca spytała, która z nas jest po raz pierwszy w saunie na... tym czymś. Kilka kobiet, w tym ja, podniosło ręce. Pani tłumaczyła coś po japońsku, z czego zrozumiałam jakieś 60-70% (niestety, jeszcze mniej zapamiętałam). Po kilkuminutowym przemówieniu spojrzała na mnie stroskana i powiedziała tylko: very hotto, okay? To było bardzo zabawne. Rzeczywiście było very hot i poddałam się po paru minutach. 

W szatni można było skorzystać z suszarki do włosów i kremu do twarzy. Po doprowadzeniu się do porządku dołączyłam do narzeczonego w strefie relaksu:

http://www.hakoneyuryo.jp/

... gdzie można było pożyczyć komiksy lub czasopisma. Tak się zrelaksowałam, że zasnęłam na godzinę ;) 

Ośrodek oferował zabiegi pielęgnacyjne, miał restaurację i sklepik, jednak z tych udogodnień nie skorzystaliśmy. Dawno nie byłam tak zrelaksowana, jak tamtego dnia, i nawet perspektywa pakowania się (uwierzcie, pamiątek mieliśmy z tonę!) i zbliżającego się powrotu do Polski nie stresowała mnie aż tak bardzo. Należy jednak pamiętać, że nie każdy powinien korzystać z kąpieli w gorących źródłach. Powinny tego unikać m.in. osoby cierpiące na choroby serca, niewydolność nerek, niewydolność oddechową, anemię oraz kobiety w ciąży. 
Podczas następnego pobytu w Japonii bardzo chciałabym wypróbować innych gorących źródeł, np. w słynącej z nich miejscowości Beppu. 

To by było na tyle! Jeśli wpis się podobał, zapraszam do polubienia strony bloga na Facebooku!

3 komentarze:

  1. Zawsze intrygowała mnie ta cała "etykieta" w gorących źródłach. Fajnie jest sobie to przeczytać z pierwszej ręki, a nie jakieś suche internetowe informacje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Japonia, czyli kraj który zawsze mnie zadziwiał i pewnie nie da się ogarnąć tego tematu "raz na zawsze" :) To tak barwne i kolorowe środowisko, iż śmiem twierdzić że ma tak błyskawiczny stopień rozwoju, że nawet ktoś kto jest na bieżąco nie wie wszystkiego.

    Pozdrawiam mega pozytywnie

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 . , Blogger