08:31

O tych, którzy chcieli przeżyć. Planszówkowe podsumowanie 2015 część I




Planszówki przeżywają renesans. Różnorodna oferta, istnienie wypożyczalni i barów z planszówkami sprawia, że coraz więcej osób po nie sięga. I słusznie! Niezależnie od tego, czy jesteś fanem gier planszowych i karcianych czy nie grałeś w nie latami, zapraszam do mojego małego podsumowania 2015: 

JAK PRZEŻYĆ (W SYLWESTRA)
Zacznijmy do końca, czyli od gier, które wybraliśmy sobie na Sylwestra. Na pierwszy ogień poszedł "Robinson Crusoe: Przygoda na przeklętej wyspie" wraz z dodatkiem "Wyprawa HMS Beagle". Pogrubiony tekst powyżej jest nieprzypadkowy: w tej kooperacyjnej grze trzeba się trochę nakombinować, by przeżyć i zrealizować cele scenariusza. Wcielamy się w rozbitków, którzy poza zdobyciem pożywienia, eksploracją wyspy, budowaniem obozu i obroną przez dzikimi zwierzętami muszą wypełnić także inne zadania. Możemy zostać kucharzem, odkrywcą, cieślą, misjonarzem itd. i w zależności od wybranej postaci otrzymujemy inne specjalne umiejętności. Scenariuszy jest kilka, a dodatek do gry dostarcza nam kolejne, układające się w całą kampanię! Ta gra jest dość złożona i ma naprawdę fajny klimat. Można w nią grać na różnych poziomach trudności. My zdecydowaliśmy się na łatwy, a i tak nie poszło nam koncertowo, delikatnie rzecz ujmując ;) Mechanika gry, ilość poszczególnych faz i duża trudność mogą nieco zniechęcić, dlatego "Robinsona" poleciłabym bardziej wyrobionym i cierpliwym graczom. 


W dodatku "HMS Beagle" naszej wyprawie towarzyszy Darwin! 

Gra dla 1-4 graczy
Cena: ok. 160 zł 

Plusy:
+ ładna oprawa graficzna, świetne wykonanie techniczne
+ różne scenariusze
+ rozgrywka nie jest powtarzalna 
+ mimo losowości dużo kombinowania i strategii 

Minusy:
- nieraz duże nagromadzenie nieszczęść, które spadają graczom na głowę 
- niebezpieczeństwo, że jeden "lider" przejmie grę, a inni będą tylko wykonywać jego polecenia
- kiepska instrukcja (według recenzji z internetu, mnie na szczęście wszystko wytłumaczył luby ;))
- trudno się utożsamić z postaciami przedstawionymi nie jako figurki, tylko jako pionki

JESZCZE WIĘCEJ WALKI O PRZEŻYCIE 
Potem sięgnęliśmy po "Dungeon Quest". To gra, która zbiera mnóstwo krytyki, bo jest po prostu... wredna. Co rusz się tam umiera, mało który z odkrywców wkraczających do lochów wychodzi z nich żywy ;) Nie wiem, czy takie było założenie twórców czy po prostu im nie wyszło, ale zabawa i tak jest przednia. Wcielamy się w łowców skarbów w lochach, gdzie w komnacie na górze skarbów drzemie smok. Po drodze czekają nas pułapki i czyhają na nas potworki, a naszym celem jest zgarnąć skarby i wyjść z labiryntu. Planszę tworzy się losując i dokładając kafelki, więc za każdym razem jest ona inna. 

Jakiś czas temu pojawiła się errata zmieniająca skomplikowaną mechanikę walk (moim zdaniem zmiana na plus) i inne elementy rozgrywki. Mamy edycję anglojęzyczną, ale ukazała się również polska. 

Tutaj póki co jeszcze mało kafelków


Lindel udusił się w obrotowej komnacie

Gra dla 1-4 graczy
Sugerowana cena detaliczna: 179,90 zł (na pewno gdzieś można ją dorwać taniej)

Plusy: 
+ szybka, emocjonująca rozgrywka 
+ ładne figurki do pomalowania
+ dzięki użyciu kafelków zamiast tradycyjnej planszy rozgrywka jest różnorodna

Minusy: 
- ogromna losowość i "zło" gry ;) Niech ten pierwszy i zasadniczy minus zilustruje ta karta: 

Tak, rzucasz dwoma kostkami i jeśli nie wyrzucisz tyle ile trzeba, umierasz. Hura? :D 

PYSZNY PĘD BAMBUSA, KOMBINUJĄCE KRASNALE I NIE TYLKO 
A teraz nieco krócej o pozostałych grach. 

"Takenoko"
Uwielbiam Japonię, więc strona graficzna tej gry mnie oczarowała i wiedziałam, że muszę w nią zagrać! Tytuł to "Pęd bambusa" po japońsku. Musimy realizować różne zadania i zmagać się z żarłoczną pandą, którą dostał w prezencie cesarz i która bezczelnie zjada nam bambusy. To przyjemna i prosta gra, spodoba się młodszym i starszym. 

Źródło: https://www.flickr.com/photos/bsoist/16185247085
Panda, farmer, różnokolorowe bambusy i znowu kafelki (może to powinno być "podsumowanie gier kafelkowych 2015"? :)

Chętnie zagram w nią ponownie! 

Gra dla 2-4 graczy 
Cena: ok. 140 zł 

"Sabotażysta" 
Grupa krasnoludów szuka bryły złota. Niestety, dzielnym kopaczom utrudniają pracę ukryci pośród nich sabotażyści. Fajna karcianka towarzysko-imprezowa. 
Należy wspomnieć, że jestem beznadziejna w rozgrywkach opartych na blefowaniu i podpuszczaniu innych. Tym razem wygrałam tylko dlatego, że moi koledzy podejrzewali się wzajemnie i utrudniali sobie pracę, więc wykonali całą robotę sabotażysty za mnie ;) 

Gra dla 3-10 osób 
Cena: ok. 35 zł

To by było tyle na dziś! W kolejnej części wpisu "Tajemnicze domostwo", "Eldritch horror", "Avalon", i jeszcze więcej! 

Jeśli spodobał Ci się wpis zapraszam do polubienia strony bloga na FB: Zza szkieł okularów



5 komentarzy:

  1. Witam,
    trafiłem tutaj przez poniedziałkowego posta u Pani Urszuli Phelep. I nie żałuję. Uwielbiam planszówki, polecam każdemu. Sam jestem w posiadaniu Labirynthu (również polecam). Losowością podobna do Dungeona Questa, ale o połowę tańsza. Przynajmniej ja dorwałem ją za 90 zł. Co do ów Dungieon Questa - bardzo chciałbym zagrać, ale szczerze, cena odstrasza.
    Jak już jesteśmy przy cenie - 160 zł i twórcy nie dali figurek? Albo chociaż kartoników z postaciami? No błagam. To juz chyba powinien być wymóg.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej. Bardzo mi miło, że tu zajrzałeś, dziękuję! W "Labirynt" graliśmy raz i dość dawno temu. Pamiętam, że z jakichś powodów nam się nie spodobało, ale chętnie zasiądę do tej gry jeszcze raz. "Dunqueon quest" niekoniecznie polecam do kupna, chyba lepiej wypożyczyć, bo nie jest to gra wybitna ;)
      Co do pionków w Robinsonie to taka decyzja wynika ze specyfiki rozgrywki. Każdy ma 2 pionki, które może wysłać na różne akcje, czasem osobno. Np. jeden mój pionek i jeden pomocnik idą zbierać jedzenie, drugi mój pionek idzie sam polować. Taki był zamysł i ciężko by to było rozwiązać przy użyciu figurek, ale żal o ich brak pozostaje.
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  2. Kurczę nie grałam w żadną z nich! :D Muszę chyba wreszcie nadrobić! :D Mam straszne braki planszówkowe i smutno mi z tego powodu wielce :<

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie byłam gamerem, graczem w ogóle. Może w dzieciństwie. Ale jakoś w zeszłym roku wpadłam na pomysł wraz z Lubym, zeby może jednak zacząć grać w planszówki i kiedy wpadam co jakiś czas na posty o nich, to coraz bardziej mam ochotę zacząć grac już teraz. Tyle, że obiecaliśmy sobie najpierw ogarnąć układanie kostki rubika.

    OdpowiedzUsuń
  4. Marzy mi się mieć z kim pograć w takie fajne gry:(. Zawsze obracałam się w towarzystwie, które uznawało tylko nudne siedzenie w klubie przy piwie:/. Jak dla mnie wszystkie wyglądają zajebiście zwłaszcza te z lochami i smokami. Masz szersze grono osób z którymi grywasz?

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Przez okulary , Blogger