11:17

Warto poczytać #1

Warto poczytać #1
Przekonanie, że komiksy są medium przeznaczonym tylko dla dzieci, powoli przestaje być popularne (albo przynajmniej taką mam nadzieję). Dziś chciałabym polecić Wam kilka komiksów japońskich (mang), które mogą zainteresować dojrzałego czytelnika i które są dostępne w Polsce. (Tylko japońskich, gdyż na tym bardziej się znam, ale  jestem pewna, że jest wiele komiksów różnego pochodzenia, które mogłyby do tej skromnej i subiektywnej listy dołączyć).
Uwaga! Opisy pochodzą ze stron wydawców, a komentarze ode mnie ;)
"Monster" (Naoki Urasawa) 

 Każdy czasem odczuwa niepokój. Nawet zdolny doktor Kenzō Tenma nie jest żadnym wyjątkiem. Skąd mógł wiedzieć, że powrót do zajęcia, jakim jest ratowanie ludzi, nie przyniesie mu sukcesu, lecz powoła do życia niesamowitą istotę? Czym jest sprawiedliwość, czym jest zło? Te pytania pozostawiam Tobie. 


Dlaczego polecam? Naoki Urasawa to klasa sama w sobie. Interesująca fabuła i dobrze wykreowani bohaterowie. Prowokuje do refleksji np. na temat tego, czy każde ludzkie życie jest warte tyle samo. 
Podobną tematykę podejmuje również: 


"Ikigami" (Motorou Mase)



       „Dekret o nieustannym rozwoju kraju” – wspomaga wzrost gospodarczy oraz zmniejsza przestępczość, a jednocześnie pomaga zrozumieć, jak wielkim dobrem jest życie. Koszty, jakie ponosi naród są niewspółmiernie niskie w porównaniu z korzyściami. Czy można nazwać wysoką ceną to, że jeden na tysiąc obywateli w wieku 18-24 lat jest uśmiercany przez eksplozję krążącej w jego ciele nanokapsuły? Oczywiście każdy może mieć swoje zdanie na ten temat, ale jedynie krzywomyśliciele uznają to prawo za złe…

Główny bohater, Fujimoto, pełni honory doręczyciela „Ikigami” – „Zawiadomień o śmierci”. Nie jest to łatwa praca, bo nie każdy jest gotów pogodzić się z przeznaczeniem. Niektórzy ludzie chcą jeszcze coś zmienić, zanim umrą. Czy wystarczą im 24 godziny?

Dlaczego polecam? Gdyż to ciekawy wgląd w psychikę osób, które mają świadomość, że za 24 godziny umrą. Jak zareagują? Jak ustosunkują się do swojego losu? W świecie Ikigami byłabym niewątpliwie krzywomyślicielem. 


"Opowieść panny młodej" (Kaoru Mori)



Dwudziestoletnia Amira zostaje wydana za młodszego o 8 lat Karluka. Dziewczyna opuszcza swoje koczownicze plemię, by zamieszkać wraz z mężem i jego rodziną w odległym mieście na Jedwabnym Szlaku. Uzdolniona w łucznictwie i jeździectwie, otwarta i bezpośrednia Amira próbuje odnaleźć swoje miejsce w nowej społeczności. Gdy między nią a Karlukiem rozkwita głębsze uczucie, w mieście pojawia się starszy brat Amiry, żądając unieważnienia małżeństwa. Między dwoma rodzinami wybucha spór.

Dlaczego polecam? To ciekawa opowieść obyczajowa, narysowana z ogromną dbałością o detale (zamieszczony powyżej obrazek mówi sam za siebie). Do tego przepiękne wydanie pozwala w pełni delektować się tym komiksem.


"Eden: it's an endless world" Hiroki Endo 

Akcja Edenu osadzona jest w niedalekiej przyszłości (przełom XXI i XXII wieku), w świecie spustoszonym przez tajemniczy wirus (Closure Virus). Epidemia, która zmniejszyła populację Ziemi o co najmniej 15%, zmieniła polityczną i ekonomiczną mapę świata. Historia opowiadana przez Hirokiego Endo rozciąga się na wiele lat i obraca się wokół postaci dorastającego chłopca Eliaha Ballarda. W tle rozgrywa się walka o światową dominację, podkreślona ciągłą groźbą następnego ataku śmiertelnego wirusa. 

Dlaczego polecam? Znowu coś "mocniejszego". Dopiero zaczęłam czytać, ale już mam wrażenie, że to będzie coś niezwykłego. 

"Fullmetal Alchemist" (Hiromu Arakawa)

Dwaj bracia, Edward i Alphonse Elric, za pomocą tajemnej sztuki alchemii podejmują rozpaczliwą próbę przywrócenia życia zmarłej matce. Niestety, transmutacja kończy się niepowodzeniem. ostatkiem sił Edwardowi udaje się przywołać z zaświatów duszę Alphonsa i zamknąć ją w metalowej zbroi, jednak cena, jaką musiał za to zapłacić, jest wysoka – Edward musi poświęcić w zamian swoją prawą rękę. Bracia składają przysięgę, że pewnego dnia odzyskają wszystko to, co utracili..

Dlaczego polecam? Coś trochę innego od pozostałych pozycji z listy, jako że poleciłabym tę serię także młodszemu czytelnikowi. Gatunki? Fantasy, przygodowy, dramat, akcja, komedia... innymi słowy, wszystkiego po trochu, co zostało umiejętnie złożone w fascynującą historię.

To by było tyle na dzisiaj! Do zobaczenia w następnej edycji Warto poczytać!

14:47

Idealny weekend (językowy)

Idealny weekend (językowy)
Na początek garść linków:
Dlaczego uczyć się języków u polskich nauczycieli?
Miałam napisać coś na ten temat, ale Dorota z bloga Hiszpański na luzie stworzyła bardzo ciekawy wpis, więc pozostaje mi odesłać do niego. Nie twierdzę, że native nie może być dobrym nauczycielem. Na to składa się wiele czynników, sam fakt bycia rodzimym użytkownikiem języka nie załatwia wszystkiego. Kto z Was, z ręką na sercu, podjąłby się nauczania obcokrajowców języka polskiego? Przyznam, że nie umiałabym wytłumaczyć, dlaczego w mianowniku jest "stół", ale "o kim? o czym?" "o stole"? Oboczność, no ale jak to wyjaśnić?

 Why I don't use flashcards?
Dotąd spotkałam się z samymi pochwałami na temat fiszek. Tutaj głos z drugiej strony barykady ;)

Jak znaleźć metodę nauki języka obcego?
Świetny wpis osoby, która naprawdę wie, o czym pisze. Polecam, polecam, polecam.

A teraz coś o moim językowym weekendzie!

Angielski 
Kilka odcinków "Buffy the vampire slayer" (po angielsku, bez napisów). 2 strony słówek i 1 temat z Advances Learner's grammar" -> modal verbs.

Hiszpański 
"La que se avecina", rewelacyjny serial komediowy. Opracowywanie tekstu o koloniach w Ameryce Łacińskiej, operującego trudnym słownictwem i dość skomplikowaną gramatyką.

Portugalski 
Ćwiczenia z czasu przeszłego. Słuchanie piosenek Disneya po portugalsku ;)

Japoński
Początek powtórki z języka honoryfikatywnego.


Może nie ma tego za wiele, ale poza tym udało mi się pójść na łyżwy i na konferencję o Wiedźminie w popkulturze. Pospacerowałam też z narzeczonym po Wrocławiu.


We Wrocławiu krasnoludki mają własne banki ;) Miało być o językach, więc dodam, że tłumaczenia imion wrocławskich krasnali na język angielski to interesująca kwestia, którą kiedyś na pewno skomentuję.

I tym optymistycznym akcentem kończę :)




13:35

Portugalia w 6 smakach

Portugalia w 6 smakach
A nawet w wielu więcej :) Nie będzie to wpis o portugalskiej kuchni (chociaż na pewno warto by taki napisać, a już na pewno o słodyczach), ale o pięknie i różnorodności Portugalii.

Zabytkowa i kolorowa Lizbona, a w niej... 

... charakterystycznezabytkowe tramwaje... i ludzie, którzy parkują na torach i blokują ruch. To podobno typowa sytuacja ;)

Przedziwne stworzenia w ogromnym ocenarium w Lizbonie.

Piękne skaliste wybrzeża Algarve. 

Niestety zdjęcia nie oddają w pełni ich uroku :(


Kraniec kontynentalnej Europy. 

Pyszna nalewka z wiśni serwowana w kubeczku z czekolady. Polecam skosztować, najlepiej w Obidos :)

Zabytki często nie są dopieszczone, wręcz przeciwnie, ale tkwi w tym jakiś specyficzny urok. 

Porto - nie nazwałabym go "pięknym" w klasyczny sposób, ale na pewno ma w sobie to "coś"! 

To wszystko z płytek ceramicznych (azulejos)! 

Tajemnicze ogrody Quinta da Regaleira. 

W przygotowaniu kolejny wpis, jeszcze więcej miejsc i ciekawostki :) 


04:10

Zakochana

Zakochana
Jestem zakochana. W Portugalii i języku portugalskim. W moim narzeczonym. W życiu.
Dopiero co wróciłam z podróży, więc muszę przekopać się przez ponad 1000 zdjęć, wtedy na pewno podzielę się dokładną relacją.

Póki co zapowiedź: ja na najdalej wysuniętym na zachód punkcie Europy kontynentalnej :)






13:20

Dlaczego nie będę dobrym "samorozwojowcem", i plany

Lubię siedzieć do 13 w piżamie, oglądając seriale (po hiszpańsku co prawda, więc walor edukacyjny też jest). Lubię spać do późna czy wybrać się na powolny spacer z ukochanym. Samorozwój jest bardzo ważny (gdybym tak nie uważała, nie zapisałabym się do grupy samorozwojowej), ale myślę, że trzeba znać granice i czasami "wrzucić na luz". Więc proponuję: zamiast rozciągać dobę i przed 8 już być po porannym biegu i porcji nauki języków, może pospać trochę dłużej? Każdy ma inne preferencje i nie przeczę, że to co odpowiada mnie, uszczęśliwi każdego. Więc jeśli wyciąganie z dnia 110% i ciągła aktywność Ci odpowiada i sprawia satysfakcję, to rozumiem i podziwiam. Jeśli jednak czujesz, że coś nie gra, pozwól sobie zwolnić tempo i popatrzeć w gwiazdy, ignorując na chwilę leżącą obok listę "to do" z kilkunastoma (albo i więcej) pozycjami do odhaczenia.  A ja będę się "samorozwijać" na własny sposób i w swoim czasie (tzn. nigdy przed 8 rano :D). Taki już ze mnie kiepski samorozwojowiec ;)


A co u mnie? W skrócie:

Wreszcie obejrzeliśmy Frozen i choć film nie wzbudził mojego zachwytu, rozbudził we mnie chęć nadrabiania filmowych zaległości. Uczącym się hiszpańskiego polecam Aqui no hay quien viva i La que se avecina - dwa absurdalne i wciągające seriale komediowe. Wychodzę z założenia, że skoro rozumiem żarty w obcym języku, to muszę go znać całkiem nieźle. Kto jeszcze nie widział Strażników galaktyki, niech biegnie do kina! Mam czytnik!! Konkretnie Barnes & Noble Nook. Tak, czytniki to nie tylko Kindle :) Nadal kocham papierowe książki, ale czytnik jest niezastąpiony w podróży, a i obawiam się, że nasza kawalerka nie pomieści więcej książek :)


Teraz na tapecie nauka portugalskiego, japońskiego (skoro mam uczyć innych to sama muszę się doszkalać i rozwijać) i angielskiego. Od hiszpańskiego mam urlop ;) 12 września ruszam do Portugalii, będę robić duuużo zdjęć!



Pozdrawiam!


17:38

Hiszpańsko! (wreszcie)

Hiszpańsko! (wreszcie)
Jest mi wstyd... po raz kolejny obiecałam wpisu i długo nie wywiązywałam się z obietnicy... Na swoje usprawiedliwienie mam tylko tyle, że ponad tydzień temu przyjechał do mnie narzeczony (po 2 miesiącach rozłąki). A teraz.... do rzeczy!

Dobrze mi się mieszka w Hiszpanii, ale nie mogłabym tutaj zostać na stałe. Wspomnę szybciutko o rzeczach, które mi się nie podobają, bo jest ich niewiele, poza tym lepiej skupiać się na pozytywach :) Nie mogę się przyzwyczaić do hałasu, bałaganu jaki zostawiają Hiszpanie po jedzeniu, do spóźnień i do... psich kup leżących wszędzie. Nie wiem, jak jest w innych miastach, ale w Almerii tak jest, mimo plakatów apelujących o posprzątanie po swoim pupilu. Wiele miejsc tutaj ma potencjał, ale jest zaniedbanych. Tyle minusów.

 Katedra w Almerii.


Widok z twierdzy Alcazaba w Almerii.

Walencja. Bardzo żałuję, że spędziłam tam tylko dobę i niewiele widziałam.

Las Fallas, widowiskowie święto. Te śliczne rzeźby są potem palone.


Stroje podczas Fallas.

Plaza Nueva w Granadzie przy niezbyt sprzyjającej pogodzie.

 Detale w twierdzy Alhambra. 


Ogrody tamże.



Insenizacja rodem z westernu w parku rozrywki Oasys.

Granada nocą. Niestety miałam ze sobą tylko komórkę: zrobiłam to zdjęcie w trakcie długiego spaceru, pod koniec którego wraz z przewodnikiem i z latarkami na czołach wspinaliśmy się na czworaka na wzgórze, żeby zachwycić się tym oto widokiem.

Zoo w parku Oasys w porze posiłku. 

Jutro wyruszam do Kordoby, Sewilli i Malagi, a stamtąd do Las Palmas de Gran Canaria. Po moim powrocie spodziewajcie się kolejnych zdjęć i relacji :) Pozdrawiam!

07:35

Erasmus w Almerii - początki

Erasmus w Almerii - początki
Dotarłam bezpiecznie i od tygodnia z hakiem powolutku układam sobie życie w Almerii. Poznałam już sporo osób, byłam na części zajęć, próbuję się oswoić się z chaosem panującym na uczelni i ostatecznie wybrać przedmioty :) Miasteczko jest piękne (z paroma wyjątkami :P), a ludzie mili i pomocni. Jeszcze nie do końca dociera do mnie, że mam tu spędzić 5 miesięcy. W momentach tęsknoty bawię się pierścionkiem (tak, od około 2 tygodni jesteśmy zaręczeni) i myślę o moim lubym, z którym przez najbliższe 7 tygodni będę tylko wisieć na Skype. No ale coś za coś! Niestety, na uniwersytecie i w mieszkaniu bywa bardzo zimno, bo ogrzewania brak.

Kilka zdjęć:
Widok z okna.

Plaża. Bajecznie! 

Dodam więcej zdjęć, kiedy naładuję telefon i odszukam przejściówkę do aparatu. Pozdrawiam gorąco! :)

Copyright © 2016 . , Blogger