13:08
04:14
Dlaczego nie pojadę na Erasmusa?
Trudno natrafić na negatywne opinie na temat programu Erasmus. Negatywne w sensie niezadowolenia z pobytu, bo krytyka tej wymiany jako seksturystyki i ogólnego upadku obyczajów, niestety niepozbawiona podstaw, jest powszechna. Zwiedzanie, ćwiczenie języka, nowe znajomości, obracanie się w międzynarodowym środowisku, sprawdzenie się w nowych sytuacjach: same plusy. I temu nie zaprzeczam, ale po długich przemyśleniach zdecydowałam: nie pojadę drugi raz. Dlaczego?
14:07
Psie sprawy
Od zawsze kochałam zwierzęta, ale dla moich poprzednich (królika i myszkoskoczków) niestety nie byłam tak dobrą panią, jak bym chciała i popełniłam wiele błędów w opiece nad nimi. Do dzisiaj mam to sobie za złe, ale z drugiej strony, byłam tylko dzieckiem i moje zaniedbania nie wynikały ze złej woli. Minęło trochę czasu i zaczęłam, jak to dzieci, prosić rodziców o psa. Wyprowadzałam psa sąsiadów, który bez tego spędziłby pewnie większość życia na łańcuchu. To był mały, sympatyczny kundelek, imieniem Rambo, którego do dziś wspominam z sentymentem. Widać było, że nie poświęcano mu dużo czasu. Ja się starałam trochę czasu z nim spędzić, również gdy już dostałam upragnionego psa, czyli Yugiego, rasy west highland white terrier. Imię jest efektem mojej ówczesnej fascynacji pewną kreskówką ;) Psa mojego-niemojego, bo niedługo po tym moi rodzice się rozwiedli, a że moja mama nie przepada za psami, Yugi został z tatą. Wyprowadzanie na spacery, dbanie o dietę, pielęgnacja, wizyty u weterynarza: cała ta odpowiedzialność właściwie mnie ominęła. Jeździliśmy tylko razem na wakacje.
Rzadko widywałam tatę, więc Yugiego także. Zawsze jednak cieszył się na mój widok, i w moim sercu zawsze pozostawał "moim" psem. Tata z rodziną zakupili działkę i zaczęli budować dom, a psy hasały po działce. Mała starowinka Figusia odeszła, na jej miejsce pojawiła się Fiona. W zeszłym roku nastąpiła kolejna zmiana składu: Yugiego trzeba było uśpić ze względu na nowotwora jelita. Do samego końca miałam nadzieję, że jego stan nie jest aż tak ciężki i że operacja się uda... Niestety.
Wakacje 2014 to były nasze ostatnie wspólne:
Wszystkie psy są wspaniałe, ale do teraz kiedy widzę westie, czuję ucisk w sercu. Byliśmy niedoświadczeni co do wychowania psów i nie wszystko zrobiliśmy dobrze. To był pies z charakterem, nie przytulanka (choć i przytulaniem nie pogardził), wierny i inteligentny. Ze szczeniaka, który niemal od razu znalazł drzwi od kojca i próbował je otworzyć, nie wiem kiedy zrobił się statecznym psem. Bardzo go kochałam.
Ostatni wspólny spacer:
Rodzina taty mocno przeżyła stratę, ale nadszedł czas by dać miłość innemu psu ze schroniska, Biszkoptowi. Ja też dojrzewam do bycia panią, tym razem na pełen etat, na 100%. Panią dla Miśka:
To uczucie, kiedy przychodzisz do domu i wita Cię pies, skacze, merda ogonem... bezcenne. Czytam teraz o psach, wychodzę na długie spacery (gdy zacznie się rok akademicki będzie ciężej na nie wygospodarować czas, ale zrobię co w mojej mocy), rozpieszczam, mam nadzieję, że w granicach rozsądku :) Zaczęłam się nowa, psia epoka w naszym życiu. Jest super!
A Wy? Pochwalcie się swoimi pupilami!
08:07
Przewartościowanie i migawki z mojego miejsca na Ziemi
Ukończenie studiów, praca na tyle dobra, by móc coś odłożyć i pozwolić sobie na podróże. Ślub, pies, dzieci. Taki idealny (przeidealizowany? :)) scenariusz miałam w głowie aż do niedawna. Dziś uświadomiłam sobie, że nie da się niczego zaplanować w 100%. Życie pisze różne scenariusze? Czy jest tylko współtwórcą scenariusza, który piszemy my?
13:46
Jak skutecznie odebrać sobie życie
Chcesz popełnić samobójstwo? Jeśli możesz poświęcić jeszcze chwilę, to przeczytaj proszę moją historię. O tym, jak miałam podobne myśli i zamiary jak Ty teraz. Wiem, że może Cię to nie obchodzić, więc jeśli chcesz, przejdź od razu do konkretnych informacji podanych poniżej.
Myślałam, że już nie czeka mnie nic dobrego. Czułam się ciężarem dla wszystkich. Wyobrażałam sobie własny pogrzeb, potem świat beze mnie. Ciężko mi teraz, kiedy jest dobrze, wrócić do tego, wyobrazić sobie cały ten ból i rozpacz, których wtedy doświadczałam. Nie poradzę Ci, jak skutecznie się zabić, bo mnie się to nie udało. Na szczęście! Dałam sobie szansę. Nie jestem bogaczem, Miss Universe ani wybitnym naukowcem, ale mam już po co żyć. Przeszłam długą drogę od tamtej zagubionej i strasznie samotnej gimnazjalistki aż do tego, kim jestem teraz. Gdybym wtedy popełniła samobójstwo, nigdy nie przeżyłabym tylu cennych chwil i nie znalazłabym miłości, która teraz mi daje siły do życia. Wkładałam między bajki "próbuj dalej, ułoży się". A jednak ułożyło się. A raczej ja ułożyłam, dzięki pomocy jaką uzyskałam. Byłam bardzo słaba i było naprawdę bardzo źle. Skoro ja wtedy dałam radę, to Ty też możesz.
KONKRETY
Polecam Ci lekturę tego tekstu. Sama czytałam go wiele razy, w różnym wieku i w różnych momentach życia. Nie wiem, czy Tobie również przyniesie choć trochę ulgi. Warto spróbować.
Być może cierpisz na depresję lub inne zaburzenia psychiczne. Nie czyni Cię to gorszym, nie jesteś "wariatem". Depresja jest uleczalna. Możesz zwrócić się do psychiatry. Jeśli nie możesz czekać na wizytę lub z innych powodów Ci to nie odpowiada, to i tak nie jesteś sam(a), możesz uzyskać pomoc. Możesz zadzwonić:
116 123 – Telefon zaufania dla osób dorosłych w kryzysie emocjonalnym
22 425 98 48 – Telefoniczna pierwsza pomoc psychologiczna
116 111 – Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży
801 120 002 – Ogólnopolski telefon dla ofiar przemocy w rodzinie „Niebieska Linia”
800 112 800 – „Telefon Nadziei” dla kobiet w ciąży i matek w trudnej sytuacji życiowej
Ponadto możesz znaleźć inne przydatne kontakty tutaj (według województw)
Pamiętaj: tylko śmierć jest nieodwracalna. Z każdej sytuacji, nawet niesamowicie trudnej, jest też inne wyjście, nawet jeśli w tej chwili w to nie wierzysz.
14:28
Gdzieś pośrodku / Lecimy do Japonii!
14:21
Na dobrej drodze + ogłoszenie
Czas przerwać milczenie na blogu! Tym, którzy nie obserwują mnie na FB, chciałabym polecić mój skromny artykuł na Woofla.pl, bardzo ciekawym i inspirującym portalu o nauce języków obcych. Co prawda nie będę tam początkowo aktywna tak często, jak bym chciała, ale mam nadzieję od czerwca przyczynić się trochę do rozwoju tej strony. Ale zostańcie jeszcze chwilę ze mną!




